Chleb sodowy – Pamiątka z deszczowej Irlandii

Irlandia to nie jest kraj dla ludzi z parasolkami!
Tu potrzebujesz heavy duty poncha, porządnych spodni i butów, przez które nie przeciśnie się nawet kropla wody — szczególnie jeśli codziennie musisz pokonać 20 minut pieszo do pracy.
Spędziłyśmy lato na Ring of Kerry — trasie tak malowniczej, że aż serce boli, kiedy ginie w mgle. A mgły było dużo. I deszczu. I wiatru. I tęczy. I znów deszczu. Pięć minut słońca, żeby przypomnieć ci, że istnieje, i znowu deszcz. Prognozy pogody? Żart i science fiction w jednym.
Mieszkałyśmy w Waterville — małej, uroczej miejscowości z jednym sklepem, tłumem fanów Gaelic Football i... pomnikiem Charliego Chaplina, który kiedyś właśnie tutaj lubił spędzać wakacje. Można powiedzieć, że dzieliłyśmy sezon z legendą kina niemego.
Pracowałyśmy, spacerowałyśmy, czasem wracałyśmy przemoczone do suchej nitki — i zakochałyśmy się w chlebie sodowym.
Szczypta historii
Ta historia mogłaby zaczynać się tak:
Dawno, dawno temu, w krainie zielonych łąk, szarych niebios i ziemniaków rosnących na każdym kroku, powstał skromny wypiek, który stał się kulinarnym bohaterem Irlandii: chleb sodowy.
Irlandczycy, nie mając piekarników, a tym bardziej czasu na czekanie, aż zakwas łaskawie się obudzi, wymyślili coś genialnego. Mąka, maślanka, szczypta soli i soda. I voilà — chleb gotowy szybciej, niż zdążysz powiedzieć „pada”. Bez wyrabiania, bez wyrastania. Idealny na trudne czasy i wielki głód. A takich w historii Irlandii nie brakowało.
Wtedy właśnie chleb sodowy stał się bohaterem narodowym. Ratował, sycił, łączył. A kiedy Irlandczycy rozjeżdżali się po świecie — do Ameryki, Australii, wszędzie, gdzie pachniało nadzieją — zabierali ze sobą ten przepis. Bo chleb sodowy to nie tylko jedzenie. To smak domu. I odrobina magii.
I odrobina magii.
A może raczej — chemii?
Gdy soda oczyszczona (czyli wodorowęglan sodu) spotyka się z kwaśną maślanką, zachodzi reakcja. Powstaje dwutlenek węgla, który sprawia, że ciasto rośnie. Bez drożdży, bez zakwasu, bez czekania. Komfortowe jedzenie prosto z lekcji chemii. Z tą różnicą, że tu kończysz z ciepłym śniadaniem.
Dziś chleb sodowy to klasyka. Nacinany krzyżem — dla równomiernego pieczenia albo, jak mówią legendy, by wypuścić wróżki. Prosty, szybki i pyszny. Najlepiej smakuje z grubą warstwą irlandzkiego masła.
Dla nas to coś więcej niż przepis.
To kulinarna pamiątka z Irlandii. A takie pamiątki lubimy najbardziej — lepsze niż magnes na lodówkę. .
Pieczemy go, kiedy mamy nagłą potrzebę chleba, ale nie chce nam się czekać, aż wyrośnie ten „prawdziwy”
Bo każda podróż zostawia coś po sobie. Nasza zostawiła przepis.
I wiecie co?
Smakuje jeszcze lepiej, kiedy za oknem znów pada.

Irlandzki chleb sodowy
Składniki
Wykonanie
- Pokrój paprykę i cebulę na większe kawałki i przełóż do miski. Skrop oliwą z oliwek, dodaj szczyptę soli i rozmaryn, dokładnie wymieszaj i odstaw na bok, aby smaki mogły się połączyć.
- Natłuść formy do chleba albo wyłóż je papierem do pieczenia, aby łatwiej wyjąć gotowe pieczywo.
- W dużej misce wymieszaj wszystkie suche składniki.
- Dodaj większość maślanki, zostawiając odrobinę do późniejszej regulacji konsystencji.
- Mieszaj tylko do momentu, aż ciasto się połączy — nie ma potrzeby nadmiernego mieszania.
- Jeśli nadal widzisz suche grudki mąki, dodaj odrobinę więcej maślanki, aż wszystko się w pełni połączy.
- Przełóż ciasto do formy i delikatnie dociśnij je ręką.
- Gently but firmly press the olive oil–coated vegetables into the dough, making sure they’re nicely nestled in.
- Piecz w temperaturze 185∘C (365∘F) przez 40 minut.
- Ostrożnie wyjmij chleb z formy i włóż go z powrotem do piekarnika bezpośrednio na kratkę na kolejne 5–10 minut. Jest gotowy, gdy spód wydaje głuchy dźwięk po stuknięciu.


